piątek, 7 października 2016

31. Jak ważna jest samoakceptacja, szacunek do samego siebie i przełamanie wstydu? - ode mnie słów kilka - tysiatestuje

Witajcie :)

Dziś kolejny wpis :) Jest już grubo po północy, prawie druga, a mi zebrało się na przelewanie swoich myśli, by przypadkiem nie zapomnieć :)
Do dzisiejszych refleksji skłoniło mnie przeczytanie posta u tej koleżanki :)
Przejdźmy zatem do istoty sprawy.

Zawsze jako dziecko lekko odstawałam, nie miałam zbyt wielu koleżanek, nie byłam popularna w szkole, nie uczyłam się ani najlepiej, ani najgorzej, nie byłam szczupła, nie umiałam ładnie śpiewać ani rysować, nie lubiłam w-fu, bo wstydziłam się, że nie jestem tak szybka jak inni, nie miałam idealnie gładkiej cery, nie miałam idealnie dopasowanych i markowych ciuchów. Zwyczajny, nikogo nie interesujący średniak. Często byłam smutna. Mało z kim rozmawiałam, bo się wstydziłam. Kochałam zakładać słuchawki na uszy i zamykać się w swoim świecie, często też uciekałam w świat wyimaginowany - czytałam wiele książek. Byłam szarą myszą. Zawsze w mojej głowie pojawiały się myśli, że będę sama, że nie będę miała nigdy chłopaka, bo przecież wszystkie koleżanki miały swoje "niby miłości" już w podstawówce, a ja ? Dziwoląg.
Kiedy byłam w klasie pierwszej gimnazjum w moim życiu nastąpił przełom. Moja przyjaciółka zeszła się z naszym wspólnym przyjacielem, chodziliśmy do jednej klasy. Wspólne spotkania, wygłupy oraz wielogodzinne rozmowy dały wielki skutek - zaczęłam w siebie wierzyć. Wierzyć, że jestem wartościową osobą jak wszyscy inni. Pomogli mi w tym oni oraz jeszcze jedna przyjaciółka, była nas wtedy wielka paczka, byliśmy zgraną klasą, tęsknię za tymi czasami i kontaktem z Nimi...

 Nikt nie jest idealny i każdy ma coś, co chciałby w sobie zmienić. Ja doszukiwałam się plusów w sobie.  Dzięki dobrej znajomości z owym chłopakiem przyjaciółki - poznałam jego kuzyna, z którym wiążę wiele ciepłych wspomnień, był on moim pierwszym upragnionym chłopakiem. Nawet nie potrafię opisać jak bardzo się wtedy zmieniłam. Była to szczenięca miłość, zafascynowanie drugim człowiekiem i jego bliskością, zajął on sporą część moich myśli i mojego czasu, jednak później życie rozdało nam inne karty i nie jesteśmy już razem, ani nawet nie mamy ze sobą kontaktu.. Właśnie w tym czasie odważyłam się na pierwsze blond pasemka. Zaczęłam się malować, przykuwałam większą uwagę do wyglądu, do ubrań, nawet mój sposób chodzenia się zmienił!
Stałam się wtedy stuprocentową kobietką :) Nauczyłam się brać tyle z życia, ile daje możliwości. Śmieję się sama z siebie, żartuję z wałeczków na moim ciele i z wystających boczków. Kiedy strzelę coś głupiego - wcale nie mam ochoty zapadać się pod ziemię. Obracam to w żart i przepraszam za to, jeśli było to coś nieodpowiedniego. Zamiast mówić, że jestem gruba, to nie, ja do tej pory mówię, że to dodatkowy większy obszar do całowania, ale też i plus, bo kiedy idę się kąpać to mam więcej wody w wannie! :D
Co z tego, że mam lekką wadę wzroku? Zrobiłam z tego atut, noszę piękne oprawki, dzięki którym wyglądam lepiej niż w poprzednich, więc tylko dodają mi one urody - i MI mają się one podobać, nie innym. Co z tego, że mam 174 cm wzrostu? Przecież to wielki plus, mam długie nogi! Bez zastanowienia ubieram szpilki i wysokie obcasy!  I CUDOWNIE SIĘ W NICH CZUJĘ! Na każdym kroku się śmieję, gdy ktoś mnie zrani - mówię mu o tym wprost. Wychodzę do ludzi, nie zamykam się w czterech ścianach, płaczę kiedy jestem smutna, wykorzystuję dni w stu procentach! Poza tym, mam kochanego Męża, dzięki któremu moje dni są jeszcze piękniejsze i rozumiemy się bez słów!



 Jeśli nie zaakceptujecie samych siebie, macie kompleksy, to jak inni mają Was postrzegać? Moje drogie, najważniejsze jest to, by kochać siebie! Cóż z tego, że macie krzywy nosek, trochę kilogramów za dużo lub wstydzicie się coś powiedzieć? Trzeba się odzywać, inaczej ludzie nie będą się odzywać do Was! Pamiętajcie, życie jest tylko jedno i jeśli go nie wykorzystacie, za 40,50 lat wspomnicie może ten post i powiecie sobie, że kurczę jednak nie wykorzystałyście wszystkich szans jakie przyniosło Wam życie i chętnie cofnęłybyście się w czasie...
Właśnie teraz jest na to okazja, teraz , póki jest czas na wariacje, teraz jesteście młode i ta młodość już więcej się nie powtórzy!
Kochajcie siebie, mówcie o wszystkim otwarcie i korzystajcie z życia, kto wie co nas jeszcze czeka ?
I jeszcze jedna cenna rada - wszystko co robicie do Was wraca. Warto się więc zastanowić nad tym. Ja swoje podejście zmieniłam i powiem Wam z czystym sumieniem, że jest to prawda. ;)

Pozdrawiam Was Gorąco i Całuję! 
Tysia :)

41 komentarzy:

  1. Masz ciekawą i delikatną urode, pisze całkiem szczerze. Po prostu śliczna dziewczyna. Gruba?? hmm gdzie??? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo Ci dziękuję kochana! uwierz, że jest tu i ówdzie mnie więcej :D

      Usuń
  2. Świetny post!! Cenie Cie za szczerość!
    Jestes piękna i wartościowa osobą, a Twój mąż to widzę niezły przystojniak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! cieszę się, że i w taki sposób mogę z Wami rozmawiać, doceniam każde jedno wyświetlenie mojego bloga :)
      raz jeszcze dziękuję <3 i owszem, baaardzo przystojny :)hahah :)

      Usuń
    2. Możesz, ze mną na pewno :-)
      Hehe i o to chodzi!!! Wiadomo, że nasi faceci są dla nas naaaj naj :D

      Usuń
    3. i super, takich czytelników jak Ty kochana jak najwięcej <3
      pewnie, że tak! :):)

      Usuń
  3. Interesting post and very nice pictures. :)

    Do you want to follow each other on GFC? Let me know on my blog. :)

    Have a nice weekend!

    Best regards, Anna <3

    annax1303.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też wierzę w karmę i zawsze dwa razy myśle zanim coś zrobie, żeby nikomu nie zaszkodzić i nie robić na złość. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jeeej, poczuła się jak inspiracja na post - to miłe :)
    Czytając 1 część czułam jakbyś pisała i o mnie z młodości, też miałam dużo kompleksów, głównie wzrost bo byłam dość wysoka w porównaniu z moimi koleżankami, ale teraz to uwazam za atut i też czuję się świetnie w obcasach :) ale kompleksy były, chyba każdy przez to przechodzi i chyba mijają z wiekiem :)
    Cieszę się, że udało Ci się przestać być szarą myszką i masz dużo wiary w siebie! Oby tak dalej :)

    Zapraszam!
    >> VANILLIA96.BLOGSPOT.COM <<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja Ci dziękuję za natchnienie! :) super, że udało nam się wyjść i oby tak dalej, świat jest piękny! :)
      buziaki! <3

      Usuń
  6. Super! Obserwuję. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo i pozdrawiam również :)

      Usuń
  7. Niesamowity post! Pełen pozytywów i motywacji!
    Dziękuję :'))
    www.igapaulina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Akceptacja siebie jest ważna, ale czasami jeśli przeszkadza nam jakaś drobnostka (np nadwaga) nie łatwiej jest ją po prostu zmienić? Popracować nad sobą, za miast się użalać.
    https://evildivination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy ja się tutaj nad sobą użalam ? ja tylko przytoczyłam to, co myślę, a to z użalaniem ma raczej mało wspólnego ;)
      przeczytaj najpierw uważnie, a potem komentuj ;)

      Usuń
  9. Dużo dużo szczęścia Wam życzę :*

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Interesting post. You are very beautiful!
    Thank you so much for visiting my blog and for your kind comment!<3 I'm following you on GFC, hope you follow back :)

    http://marylyl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. 174cm wzrostu? To ogromna zaleta. ;] Możesz bez problemu zostać modelką albo hostessą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście :) jednak bycie modelka to nie dla mnie :) pozdrawiam !

      Usuń
  12. duuża motywacja!
    https://passagefashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Niezwykle motywujący tekst. Na początku nie wiedziałam do czego zmierzasz, parę dni temu też byłam na blogu tamtej koleżanki i czytałam jej ostatni post. Domyślam się, że to przez niego dostałaś natchnienia i wena nie pozwoliła Ci spać o takiej porze.
    Podoba mi się, że potrafisz zamieniać wady w zalety, to duży plus. Niezwykle mnie zmotywowałaś, bo w ostatnim czasie niestety u mnie cienko z pewnością siebie ;/

    Tak Po Prostu BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak było jak mówisz :) bardzo się ciesze, ze może choć w małym stopniu Cię wsparłam :) życzę Ci dużo uśmiechu i pewności siebie , każda z nas jest piękna i wyjątkowa na swój sposób :) buziaki !!!

      Usuń
  14. Grunt to akceptować siebie i to jakim się jest! :) Ja tak często mówię coś głupiego i bez przemyślenia, że zawstydzić mnie to nie lada wyczyn :) Ja kiedyś w szkole byłam popychadłem i każdy się ze mnie naśmiewał, teraz kiedy nabrałam siebie, to robię to co lubię i nie przejmuję się zdaniem innym, bo czuję się spełniona i szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie , a to już wielki sukces :) gratuluję Ci tego kochana i jeszcze więcej pewności siebie Ci życzę :)

      Usuń
  15. Kiedyś zwracałam uwagę na swoje kompleksy, z biegiem czasu je zaakceptowałam, bo wiem że i tak nic w sobie nie zmienię :)
    Mogłabyś kliknąć w linki w najnowszym poście TUTAJ ? Dzięki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lepiej zaakceptować siebie niż żyć w ciągłym smutku, depresjach i innych teog typu podobnych stanach :)
      pewnie, że poklikam!
      buziaki!

      Usuń
  16. Bardzo fajny post kochana, zachęca do refleksji, staram się siebie kochać choć to nie jest takie łatwe ;p Obserwuje <3

    OdpowiedzUsuń
  17. No i super że zmieniło CI się myślenie :) ładnie razem wyglądacie :D

    grlfashion.blogspot.com
    Zapraszam;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny post, często młode dziewczyny mają kopleksy a za naście lat zastanawiają się co od siebie chciały przecież były piękne i młode, szkoda życia na kompleksy i zamartwianie się. Pozdrawiam i obserwuję ☺

    OdpowiedzUsuń

dziękuję, że tu zaglądasz!
Jeśli Ci się podoba - obserwuj!
w komentarzu zostaw adres - zajrzę na pewno!
za wszystko się odwdzięczam i jestem tu na bieżąco ♥