środa, 26 października 2016

36. Prezent urodzinowy! Pędzle do makijażu Ebelin, perfum Mexx Pure Woman oraz Balsam przeciw puszeniu się włosów Got2b Smooth & Chic Anti-Frizz Lotion! :) - moja opinia - tysiatestuje

Hej! Kolejny, 36ty , obiecany :)

W nim chciałabym przedstawić Wam klika prezentów, które dostałam, tak jak pisałam Wam w poprzednim poście. :) Jest ich więcej, postaram się nadrobić w czasie i wstawić je Wam tu jutro :)
Jestem niesamowicie szczęśliwa, ponieważ już jutro o północy jadę do Polski, nie mogę się doczekać! Goście pojechali, zrobiło się w domu niesamowicie cicho, do czego jest mi teraz trudno przywyknąć.. Ale nic straconego, kwestia tygodni i widzimy się znowu! :)
Jakoś nie mogę zasnąć dlatego postanowiłam przyjść i dokończyć post, który zaczęłam wcześniej, jednak odłożyłam laptopa, przekładając jednocześnie ten post na jutro. Teraz już się mobilizuję i w wyniku bezsenności mam dla Was nowości, które zagościły na mojej półce. :)
Nie przedłużając :

Pędzle do makijażu dostępne w sklepie DM, firmy ebelin, które możecie podejrzeć tu .



 Każdy z nich, jak widzicie, zaopatrzony jest w taki pierdzielnik :


Pierdzielnik ten, to nic innego, jak magiczne zamykadełko :D bardzo przydatna rzecz, z miękkiego leciutkiego plasticzku, można śmiało zamykać pędzel i wkładać do kosmetyczki bez obaw, że ta się wybrudzi. :)
Pędzle wykonane z przyjemnego, mięciutkiego włosia, już próbowałam nakładać nimi makijaż i powiem Wam, że rewelacja ;) Nigdy nie robiłam jeszcze tego pędzlami, ale czas się nauczyć, bo jest to o wiele praktyczniejsze! :)

Pędzle, które dostałam, to:


 pędzel do podkładu, o krótkim ściętym włosie, lekko na ukos ,



pędzel do różu, duży, ścięty na ukos, najbardziej miękki, super się nim aplikuje róż czy bronzer,



pędzel do cieni do powiek, kolejna fajna sprawa, bardzo wygodny, próbowałam - przypadł mi do gustu. :)

Miałyście z nimi styczność? Jakieś doświadczenia? 

Kolejny prezent to perfum Mexx Pure Woman, który u mnie prezentuje się tak :




Bardzo przyjemny, słodkawy zapach. Kojarzy mi się on z Kuzynką, ponieważ pamiętam, że i ona go używała :)

`Pure for Her` marki Mexx to kwiatowo - owocowe perfumy dla kobiet. Zostały wydany w 2012 roku. Nutę głowy stanowi granat; nutami serca są lotos i tahitańska gardenia; nutami bazy są drzewo sandałowe i wanilia. 

Kategoria: kwiatowo - owocowa

Nuty zapachowe:
nuta głowy: granat
nuta serca: lotos, gardenia
nuta bazy: drzewo sandałowe, wanilia

Co ode mnie, no psiknęłam się nim kilkukrotnie, zapach jest taki "mój" , utrzymuje się na skórze bardzo długo, dlatego też nie rozumiem wielu wielu negatywnych opinii na jego temat, które wyczytałam w internecie przygotowując się do tej recenzji. No cóż, są gusta i guściki, nie dyskutujmy :)


Kolejna sprawa to... uwaga , uwaga.... :D


Got2b Smooth & Chic Anti-Frizz Lotion

Czyli nic innego, jak balsam wygładzający do włosów :)



Oczywiście u mnie wersja niemiecka, ale już spolszczam :)

Balsam wygladzajacy z formułą anti-frizz, zapobiegającą mierzwieniu się włosów. Ten dekadencki produkt modeluje i wygładza włosy, ujarzmia niesforne kosmyki i nadaje fryzurze lekki połysk i gładkość. Kremowa, termoochronna formuła zabezpiecza włosy przed działaniem gorącego powietrza suszarki, a dodatek filtrów UV przed promieniami słonecznymi.

składniki :

Aqua,
 C Yclomethicone,
 C13-14 isoparaffin,
Sodium Acrylate/Sodium Acryloyl Dimethyl Taurate Copolymer,
Dimethicone,
 Glycerin,
 Isohexadecane,
Dimethiconol,
PEG/PPG-18/18 di methicone,
Polyquaternium-46,
 PVP,
Steartrimonium Chloride,
 Parfum,
Phenyl Trimethicone,
 Methylparaben,
DMDMHydantoin,
Ethylhexyl Methoxycinnamate,
Polysorbate 80,
 Alcohol,
 Disodium EDTA,
Linalool,
 Phenoxyethanol,
 Limonene,
Citronellol (2.11.2014.)

Używam go na suche włosy tuż przed prostowaniem. Konsystencja gęsta, kremowa, nie przetłuszcza włosów, jednak dociąża je odpowiednio, dzięki niemu się nie puszą, nie elektryzują. Zapach słodki, jakby owocowo-kwiatowy. Nie zwróciłam jednak uwagi, czy utrzymuje się na włosach dłużej :)

Używałyście? Jakieś opinie? :)
Może jest coś, co chciałybyście przeczytać? Jestem otwarta na WSZYSTKIE propozycje, czekam na nie i liczę na Was! :)

oczywiście zostawiam nutkę do wysłuchania :)
 Rag'n'Bone Man - Human (Official Video)


xoxo, Tysia

poniedziałek, 24 października 2016

35. L'Oreal Paris Elseve - Eliksir odżywczy do włosów - moja opinia - tysiatestuje

Hejka! 

Znowu mija kilka dni, a ja przychodzę do Was z kolejną recenzją , tym razem będzie to świetny produkt, który dostałam jako prezent od mojego fryzjera, który jest jednocześnie moim trzepniętym szwagrem :)
Jako, że już dziś po północy obchodzę 20te urodziny, wyprawiłam je w ostatnią sobotę, tak więc urodzinowe prezenty już dostałam. W większości były to kosmetyki i produkty związane z urodą, które pokażę Wam jutro, bo już popstrykałam dużo zdjęć :)
Pierwszy z nich, wyżej wymieniony :

L'Oreal Paris, Elseve, Eliksir odżywczy do włosów






od producenta :
Eliksir Odżywczy Elseve od L'Oréal Paris to produkt pielęgnacyjny, który odżywia i wygładza włosy oraz pomaga chronić je przed codziennym oddziaływaniem szkodliwych czynników zewnętrznych. Bogata formuła o lekkiej, nietłustej konsystencji doskonale odpowiada na potrzeby wszystkich rodzajów włosów, pielęgnując je, dyscyplinując i dodając im blasku oraz miękkości bez obciążania fryzury.

co ode mnie : 
Świetny olejek dociążający włosy, stosowałam go już podkradając z kosmetyczki kuzynki, dlatego mogę ciut szerzej o nim opowiedzieć ;D Eliksir to jak dla mnie na tą chwilę zbyt wielkie słowo, ale kto wie, może zdziała cuda :) Olejek, który ma ciekawą niezbyt gęstą , przezroczystą konsystencję, dobrze się rozprowadza, przepięknie pachnie, jest łatwo dostępny, jednak jego cena jest dość wysoka. Jego opakowanie to szklana butelka z wygodną pompką, którą można zablokować poprzez przekręcenie. Doskonale nabłyszcza włosy, ujarzmia je i pozwala na dobre ułożenie włosów. Spełnia moje oczekiwania co do olejków. :)

Myślę, że to jeden z lepszych, jakie miałam w ostatnim czasie okazję używać :)

Opowiem Wam , korzystając z chwili czasu, historię włosową, która przytrafiła mi się w ciągu tego weekendu. Miałam już spore odrosty od blond pasemek, które wytworzył mi na głowie mój szwagier, o których Wam pisałam kilka postów temu. Postanowiłam pójść na łatwiznę i kupiłam farbę do włosów z firmy Syoss, o jakimś odcieniu wściekle białego blondu, a wręcz platyny. Pragnę dodać, że farbę nakładał mi mój Mąż, który nie ma z tym żadnej styczności, po prostu wziął się za to i tyle ;p
Po nałożeniu i spłukaniu okazało się, że odrost który tak bardzo chciałam zakryć jest koloru BLONDORUDOPODOBNEGO. Po dwóch dniach - biegiem dwa piętra niżej do szwagra, błagać o uratowanie. Położył mi blond farbę z rozjaśniaczem.
Tak tragicznego efektu na włosach jeszcze w życiu chyba nie miałam. Aż się popłakałam.
Dziś kupiłam farby z Garniera,  07 nude wymieszany z 06 nude, z serii Nude Kollektion. 
Efekt przecudowny, wyszedł ładny, naturalny brązik z domieszką ciemnego brązu i blond pasemek przebijających oczywiście pozostałości po tych cudach, które miałam na głowie.
Zrobiłam sobie nawilżanie z odżywki dołączonej do farb Garniera, które osobiście uwielbiam, później cały rytuał, który opiszę Wam w najbliższych dniach i efekt urzekł mnie niesamowicie. Nie mogę przestać wąchać włosów i ich dotykać, są świetnie nawilżone, jednak to co się wydarzyło było dla nich kolejnym wielkim ciosem, którego ogromnie żałuję. Tym razem już nigdy więcej NA PEWNO nie dam namówić się na blond na głowie inny, niż uzyskany zwykłą farbą, bo rozjaśniacz to samo zło!

Uciekam już, biorę się już za odpisywanie na życzenia urodzinowe i zapewne zmuli mnie do takiego stopnia, że zasnę jak dzidzia. :) 
Postaram się jutro coś nagryzdać, jeśli nie, na pewno będzie to nadrobione w dniach kolejnych :)


Na koniec sympatyczna nutka dla Was:

Burak Yeter - Tuesday ft. Danelle Sandoval

Z buziaczkami, Tyśka ;*

czwartek, 20 października 2016

34. Eyeliner - Essence Dip Eyeliner - moja opinia - tysiatestuje :)

Witajcie moje kochane <3

Po kilkudniowej nieobecności wracam do Was z kilkoma nowymi recenzjami :) Pogodę mamy w miarę ciekawą, najważniejsze, że nie pada :) Dziś zrobiłam sobie paznokietki razem z kuzynką, mamy identyczne :) Zaczęłam już wielkie odliczanie do podróży do Polski, za pięć dni mam urodziny, a za siedem już jedziemy, niesamowicie się cieszę :)
Nie przedłużając opiszę Wam eyeliner, którego używam już od dobrego roku, bardzo się z nim polubiłam, dobrze się go aplikuje, nauczyłam się nawet robić idealną równiutką kreskę hehe :)

Prezentuje się on tak :



od producenta:
Eyeliner w płynie szybko zasycha i długo utrzymuje się na powiece. Pozwala tworzyć linie o różnej grubości i długości. Cienki, odpowiednio wyprofilowany aplikator, dzięki swojemu innowacyjnemu kształtowi umożliwia bardzo precyzyjnie nałożyć eyeliner na powiekę. 

co ode mnie : świetny gąbczasty miękki aplikator , fajnie można nim zrobić kreskę, nawet cienką, która jest głęboko czarna, nie schodzi - kiedy nakładam rano, zmywam go dopiero wieczorem, czasem jednak się kruszy. 
Jest trwały, tani i dobry :)
Według mnie produkt świetny, dobry dla osób, które dopiero zaczynają malować kreski.
Opakowanie malutkie, odkręcane, wygodne, wszędzie się mieści :)

Co o nim sądzicie? Miałyście? 
Buziaczki! <3
tysia

środa, 12 października 2016

33. Shisara Gesichtswasser mit Kamillenextrakt - czyli płyn do demakijażu firmy Shisara - moja opinia - tysiatestuje

Witam Was <3

Tydzień ucieka jak z bicza strzelił, już środa, a w sobotę spodziewamy się gości :) Będzie na pewno bardzo wesoło, wtedy to dopiero czas będzie leciał, uhh! Po ich wizycie jedziemy do Polski <3 na tydzień, więc nie będę w tym czasie zbyt aktywna, także już z góry Was, za te dwa tygodnie, przepraszam :) Kiedy tylko wrócę, to na pewno Was czymś zaskoczę :) Będą to ciekawe recenzje, postaram się napisać coś w czasie tego pobytu, a kiedy wrócę, to od razu Wam je przekażę <3
Dzisiaj mam dla Was kolejną recenzję kosmetyku, którego używam od jakiegoś czasu. Jest to produkt do demakijażu firmy Shisara i prezentuje się on następująco :



Zdjęcie jest bardzo wyraźne, więc jeśli chcecie dokładnie się przyjrzeć, wystarczy kliknąć :) 
Produkt ten jest na bazie rumianku, ma oczyszczać skórę i zmywać makijaż. Zawiera prowitaminę B5, łagodzi skórę i nie pozwala na utratę nawilżenia.
Kupiłam go w sklepie Netto, za 0.95 eur.
 Jest to produkt, który według mnie nie jest spełnieniem marzeń haha ;p
Konsystencja jak dla mnie aż zbyt wodnista, zapach delikatny,  rumiankowy, pachnie dziećmi, taką jakby oliwką dla dzieci ;)
Zmywa makijaż , jednak nie na tyle, by moja buzia była czysta, od eyelinera i tuszu mam pomazaną całą twarz, czarne zatoczone plamy z nasączonego wacika :D 
nie wiem, może i źle to robię , ale nie zmywa on tak, jak bym chciała i muszę poprawiać mokrymi chusteczkami :D
Cena niska, produkt szału nie robi, nie polecam :D
Miałyście kiedyś z nim styczność ? 

xoxo, Tysia :)

poniedziałek, 10 października 2016

32. Schwarzkopf Gliss Kur Hair Repair Serum Deep - Repair Szampon i odżywka, oraz Loreal Paris Elseve Arginine Resist x3 - moja opinia - tysiatestuje :)

Witajcie Moje Kochane! :)

Jak u Was po weekendzie? U mnie zleciał on niesamowicie szybko, wraz z Mężulkiem spędziliśmy go we dwoje - trochę posprzątaliśmy, jakieś filmy, wspólne przygotowywanie jedzenia i dużo dużo wspólnego czasu poświęconego na rozmowie i wygłupach :)




Przydreptałam tu do Was z kolejnymi recenzjami, są to według mnie ciekawe produkty, które zapewne każda z nas widziała na sklepowej półce i po nie kiedykolwiek choć raz sięgnęła, lub tylko rzuciła okiem w ich kierunku.


 Dziś chcę Wam przedstawić szampon i dwie odżywki , które według mnie są warte uwagi, jeśli macie włosy takie jak ja, czyli puszące się na deszczu, zniszczone od farb i rozjaśniaczy, używacie prostownicy i suszarki praktycznie na codzień, nawilżacie je i chcecie dla nich jak najlepiej - tak jak ja. Jeszcze dodatkowo mi wypadają... strasznie. Przeczytałam na jakimś blogu, że nasiona z kozieradki pomagają - muszę wypróbować, jak będę w Polsce to kupię i zabiorę się za testowanie. Nie rozdwajają mi się już końcówki, bo zabezpieczam je olejkami, rosną w miarę szybko, ale potrzebują nawilżania, właśnie takiego, o jakim dziś Wam napiszę :)
Przejdźmy zatem do recenzji :)

Zacznę od szamponu 

Schwarzkopf, Gliss Kur Serum Deep - Repair Szampon regeneracyjny do włosów ekstremalnie nadwyrężonych i szorstkich 






Od producenta : Szampon Gliss Kur Serum Deep - Repair, przeznaczony jest dla włosów ekstremalnie nadwyrężonych i szorstkich. Formuła z Amino - Protein Serum i płynną keratyną efektywnie rekonstruuje strukturę włosa aż do 10 warstw* w ciągu 1 tygodnia. Efekt to jedwabiście miękkie i zauważalnie bardziej sprężyste włosy.

Składniki : 
Aqua,
 Sodium Laureth Sulfate,
Cocamidopropyl Betaine,
 Sodium Chloride,
Serine,
 Panthenol,
Cocodimonium Hydroxypro pyl Hydrolyzed Keratin,
Hydrolyzed Keratin,
Simmondsia Chinensis Oil,
Disodium Cocoamphodiacetate,
PEG-7 Glyceryl Cocoate,
 Sodium Benzoate,
Citric Acid,
 Cocamide Mea,
 Dimethicone,
Parfum,
 PEG-40 Hydrogenated Castor Oil,
Hydrogenated Castor Oil,
guar hydroxypro pyltrimonium chloride,
Mica,
 Linalool,
 Hexyl Cinnamal,
Propylene Glycol,
 Laureth-4,
 laureth - 23,
Alpha-Isomethyl Ionone,
 Limonene,
Benzyl Salicylate,
 Benzylalcohol

Co ode mnie : 
Szampon bardzo przyjemnie pachnie, dobrze się pieni - za to lubię serię Gliss Kur i często do nich wracam. Bardzo dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy, ja używam go "na dwa razy" , nakładam mniejszą ilość i myję zmoczone włosy delikatnie, spłukuję, nakładam drugą większą ilość szamponu i wtedy myję porządnie ;)
Przy regularnym używaniu widać na włosach różnicę, nie puszą się, są dobrze odżywione, zapach na nich pozostaje, kiedy są świeżo po umyciu nie leżą przyklapnięte u nasady - są podniesione, nie przetłuszczone. Nie wysusza mi włosów. ;) 
Jest łatwo dostępny w drogeriach, tak jak wszystkie inne z tej firmy, cena nie jest wysoka, często też można wyłapać na promocji, ja go wyhaczyłam w Realu przy normalnych zakupach, akurat na promocji za 1,45eur. ;)
 Buteleczka poręczna, nie za duża, nie za mała, można wszystko dobrze z niej wycisnąć :)

Schwarzkopf, Gliss Kur Serum Deep - Repair, Ekspresowa odżywka regeneracyjna do włosów ekstremalnie nadwyrężonych i szorstkich







Składniki :
 Aqua, 
Cetearyl Alcohol,
Quaternium-87,
Stearamidopropyl Dimethylamine,
Dimethicone, 
Citric Acid,
Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate,
Isopropyl Myristate, 
Serine,
 Panthenol,
Cocodimonium Hydroxypro pyl Hydrolyzed Keratin,
Hydrolyzed Keratin,
 Glycerin,
Propylene Glycol,
 Phenoxyethanol,
Sodium Methylparaben,
 Parfum,
Dimethiconol,
 Polyquaternium -10,
 Linalool,
Hexyl Cinnamal,
 Alpha-Isomethyl Ionone,
Benzylalcohol


Nie będę się za dużo rozpisywać, odżywka stosowana razem z szamponem daje świetny efekt, włoski są wygładzone, błyszczące, nie plączą się, moje włosy potrzebują silikonów, bo dzięki nim są w lepszej kondycji i wyglądają o niebo lepiej, lepiej się rozczesują i układają. Końcówki włosów nie są rozdwojone, a używam tylko szamponu odżywki a po umyciu wklepuje olejek arganowy bądź makadamia z Biedronki, i tyle, ;)
Według mnie bardzo fajnie się sprawdza, może i leczy włoski, zobaczymy dalej :)

L'Oreal Paris, Elseve Arginine Resist x3 (Odżywka wzmacniająca do włosów osłabionych i z tendencją do wypadania)




Specjalnie dla Was powiększyłam tak bardzo to zdjęcie, żeby było dokładnie widać opis, składników i opisu producenta nie piszę, bo wyżej wszystko macie  :) 
Moje opakowanie już trochę po przejściach, została już końcówka :) 
Bardzo lubię jej zapach, to już duży plus. Utrzymuje się on na włosach :)
Włosy mniej się łamią, lepiej się rozczesują, używam tej odżywki na zmianę z odżywkami Gliss Kur, dlatego w jednym poście. Jak dla mnie i te i te odżywki wymagają polecenia :)
Są też świetnie wygładzone i błyszczące, gdy stosowałam latem rzeczywiście mniej mi ich wypadało, ale teraz to już nie daje sobie ona z tym rady, gdzie pisałam o tym już wcześniej .
Konsystencja jest gęsta, także nie spływa z włosów :)


Jak dla mnie wszystkie trzy opcje z dzisiejszego posta super. Jak Wasze wrażenia? Używacie, bądź używałyście? ;)

xoxo, Tysia

piątek, 7 października 2016

31. Jak ważna jest samoakceptacja, szacunek do samego siebie i przełamanie wstydu? - ode mnie słów kilka - tysiatestuje

Witajcie :)

Dziś kolejny wpis :) Jest już grubo po północy, prawie druga, a mi zebrało się na przelewanie swoich myśli, by przypadkiem nie zapomnieć :)
Do dzisiejszych refleksji skłoniło mnie przeczytanie posta u tej koleżanki :)
Przejdźmy zatem do istoty sprawy.

Zawsze jako dziecko lekko odstawałam, nie miałam zbyt wielu koleżanek, nie byłam popularna w szkole, nie uczyłam się ani najlepiej, ani najgorzej, nie byłam szczupła, nie umiałam ładnie śpiewać ani rysować, nie lubiłam w-fu, bo wstydziłam się, że nie jestem tak szybka jak inni, nie miałam idealnie gładkiej cery, nie miałam idealnie dopasowanych i markowych ciuchów. Zwyczajny, nikogo nie interesujący średniak. Często byłam smutna. Mało z kim rozmawiałam, bo się wstydziłam. Kochałam zakładać słuchawki na uszy i zamykać się w swoim świecie, często też uciekałam w świat wyimaginowany - czytałam wiele książek. Byłam szarą myszą. Zawsze w mojej głowie pojawiały się myśli, że będę sama, że nie będę miała nigdy chłopaka, bo przecież wszystkie koleżanki miały swoje "niby miłości" już w podstawówce, a ja ? Dziwoląg.
Kiedy byłam w klasie pierwszej gimnazjum w moim życiu nastąpił przełom. Moja przyjaciółka zeszła się z naszym wspólnym przyjacielem, chodziliśmy do jednej klasy. Wspólne spotkania, wygłupy oraz wielogodzinne rozmowy dały wielki skutek - zaczęłam w siebie wierzyć. Wierzyć, że jestem wartościową osobą jak wszyscy inni. Pomogli mi w tym oni oraz jeszcze jedna przyjaciółka, była nas wtedy wielka paczka, byliśmy zgraną klasą, tęsknię za tymi czasami i kontaktem z Nimi...

 Nikt nie jest idealny i każdy ma coś, co chciałby w sobie zmienić. Ja doszukiwałam się plusów w sobie.  Dzięki dobrej znajomości z owym chłopakiem przyjaciółki - poznałam jego kuzyna, z którym wiążę wiele ciepłych wspomnień, był on moim pierwszym upragnionym chłopakiem. Nawet nie potrafię opisać jak bardzo się wtedy zmieniłam. Była to szczenięca miłość, zafascynowanie drugim człowiekiem i jego bliskością, zajął on sporą część moich myśli i mojego czasu, jednak później życie rozdało nam inne karty i nie jesteśmy już razem, ani nawet nie mamy ze sobą kontaktu.. Właśnie w tym czasie odważyłam się na pierwsze blond pasemka. Zaczęłam się malować, przykuwałam większą uwagę do wyglądu, do ubrań, nawet mój sposób chodzenia się zmienił!
Stałam się wtedy stuprocentową kobietką :) Nauczyłam się brać tyle z życia, ile daje możliwości. Śmieję się sama z siebie, żartuję z wałeczków na moim ciele i z wystających boczków. Kiedy strzelę coś głupiego - wcale nie mam ochoty zapadać się pod ziemię. Obracam to w żart i przepraszam za to, jeśli było to coś nieodpowiedniego. Zamiast mówić, że jestem gruba, to nie, ja do tej pory mówię, że to dodatkowy większy obszar do całowania, ale też i plus, bo kiedy idę się kąpać to mam więcej wody w wannie! :D
Co z tego, że mam lekką wadę wzroku? Zrobiłam z tego atut, noszę piękne oprawki, dzięki którym wyglądam lepiej niż w poprzednich, więc tylko dodają mi one urody - i MI mają się one podobać, nie innym. Co z tego, że mam 174 cm wzrostu? Przecież to wielki plus, mam długie nogi! Bez zastanowienia ubieram szpilki i wysokie obcasy!  I CUDOWNIE SIĘ W NICH CZUJĘ! Na każdym kroku się śmieję, gdy ktoś mnie zrani - mówię mu o tym wprost. Wychodzę do ludzi, nie zamykam się w czterech ścianach, płaczę kiedy jestem smutna, wykorzystuję dni w stu procentach! Poza tym, mam kochanego Męża, dzięki któremu moje dni są jeszcze piękniejsze i rozumiemy się bez słów!



 Jeśli nie zaakceptujecie samych siebie, macie kompleksy, to jak inni mają Was postrzegać? Moje drogie, najważniejsze jest to, by kochać siebie! Cóż z tego, że macie krzywy nosek, trochę kilogramów za dużo lub wstydzicie się coś powiedzieć? Trzeba się odzywać, inaczej ludzie nie będą się odzywać do Was! Pamiętajcie, życie jest tylko jedno i jeśli go nie wykorzystacie, za 40,50 lat wspomnicie może ten post i powiecie sobie, że kurczę jednak nie wykorzystałyście wszystkich szans jakie przyniosło Wam życie i chętnie cofnęłybyście się w czasie...
Właśnie teraz jest na to okazja, teraz , póki jest czas na wariacje, teraz jesteście młode i ta młodość już więcej się nie powtórzy!
Kochajcie siebie, mówcie o wszystkim otwarcie i korzystajcie z życia, kto wie co nas jeszcze czeka ?
I jeszcze jedna cenna rada - wszystko co robicie do Was wraca. Warto się więc zastanowić nad tym. Ja swoje podejście zmieniłam i powiem Wam z czystym sumieniem, że jest to prawda. ;)

Pozdrawiam Was Gorąco i Całuję! 
Tysia :)

30. Recencja Filmu '3096 dni' Sherry Hormann. - moja opinia - tysiatestuje.

Witam Was Kochane! 


Dziś przychodzę do Was z recenzją filmu, który oglądałam jakieś dobre pół roku temu. Przeraził mnie i zaciekawił, dlatego też chcę się z Wami podzielić, być może któraś z Was chętnie go obejrzy, bo myślę, że na prawdę warto.

 3096 dni ( oryginalnie 3096 tage) 

Film z roku 2013. Akcja rozgrywa się we Wiedniu, w marcu 1998r. 10-letnia Natascha Kampusch po kłótni z mamą idzie do szkoły sama, tym razem nie odwozi jej matka. W drodze do niej zostaje uprowadzona przez bezrobotnego Wolfganga Priklopila, który na ulicy wciąga ją do furgonetki i nie ma świadków tego zdarzenia. Oprawca wywozi dziewczynkę na obrzeża miasta do swojego domu, gdzie ma przygotowane dla niej miejsce w piwnicy pod garażem i ma też przejście bezpośrednio  z wnętrza domu, gdzie nigdy nikt nie spodziewałby się czegoś takiego. 
Wolfgang nie chce okupu za dziewczynkę - chce, by była ona już na zawsze jego własnością.
W pomieszczeniu pod garażem 2m na 3m dziewczyna spędza kolejne 8 lat swojego życia.

Główne role to :

Antonia Campbell - Hughes jako Natascha Kampusch 


Thure Lindhart jako Wolfgang Priklopil


 Amelia Pidgeon jako Młoda Natascha 


Trine Dyrholm jako Matka Nataschy

Nie będę pisała więcej na temat filmu, to po prostu trzeba obejrzeć.
Teraz przejdę do innej kwestii związanej z filmem, a mianowicie takiej, że ta historia  wydarzyła się na prawdę. 
Interesują mnie takie sprawy, więc usiadłam do laptopa i wygooglowałam wszystko co mnie interesowało, jestem dosłownie przerażona tym!

Austriaczka Natascha Kampusch, urodzona dnia 17 lutego 1988 roku we Wiedniu


Została uprowadzona , w latach 1998-2006 przetrzymywał ją i gwałcił w swojej piwnicy Austriak Wolfgang Priklopil 









Kampusch uciekła od porywacza 23 sierpnia 2006 roku. Po jej ucieczce Priklopil popełnił samobójstwo. Według psychologów, Natascha odczuwała silną emocjonalną więź ze swym porywaczem.
Matka Nataschy została oskarżona w maju 2008 roku o zorganizowanie porwania córki. (czego nie wiedziałam i wyczytałam tutaj . )
Mam też dla Was fragment rozmowy Nataschy z Ewą Drzyzgą - > http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/natascha-kampusch-u-ewy-drzyzgi,10447.html

Jestem po prostu w szoku - i po filmie i jeszcze bardziej chyba po tych faktach, które wyczytałam.
Interesuję się takimi sprawami, uwielbiam filmy o takiej tematyce, horrory i thrillery, ale nie takie, gdzie krew przelewa się przez ekran, tak jak już wspomniałam w 50ciu faktach o mnie :) .
Widziałyście? Słyszałyście ? 
buziaki dla Was, Tysia


czwartek, 6 października 2016

29. Yves Rocher - recenzja próbek - moja opinia - tysiatestuje

Dzień dobry !         

Od jakiegoś czasu zabieram się za napisanie recenzji próbek, które dostałam na mailową prośbę od firmy kosmetycznej YVES ROCHER , gdzie o samej paczce pisałam tutaj .
Dziś chyba nadszedł ten dzień hehe :)
Najpierw kilka słów ode mnie. Dziś kolejny dzień pogoda nie rozpieszcza, widziałam też we wiadomościach, że w niektórych miejscach w Polsce spadł śnieg - szok! 
U mnie deszczowo, szaro, buro i ponuro. Od samego rana pęka mi głowa. 
Moja Czesiulka siedzi w sianku i pochrumkuje sobie w odpowiedzi na to, co do niej mówię. :)
Od kiedy nie ma z nami Wandzi, Czesia bardziej reaguje na wołanie, kiedy do niej mówię patrzy na mnie, a robię to bardzo często. Na pewno czuje się bardzo samotna, skoro od samego początku były we dwie... Staram się jak najwięcej trzymać ją na rękach i przytulać :) 


Taki słodki pyszczek 
A taką piękną pogodę mieliśmy wczoraj wieczorem :) skorzystaliśmy i poszliśmy na spacerek :)









Korzystając zrobiłam kilka zdjęć :) 

Teraz przejdę do moich opinii :) 
Zapraszam :)




Jak widać na powyższym zdjęciu próbek było 13. Użyłam ( po kolei od lewej do prawej rzędami) numerów 1,2,3,5,6,8,10,11,12,13 .
 :)


Zacznę od początku :
Yves Rocher Pure Light -  słabo kryje , rozświetla owszem, ale to nie jest to, czego potrzebuję na codzień. Zapach przyjemny, konsystencja zbyt wodnista jak dla mnie, no nie mój produkt po prostu, ale dla skóry mało wymagającej myślę, że byłby bardzo odpowiedni.
Yves Rocher Teint Rayonnant Jeunesse - nawilżający podkład - fajnie nawilża, dobrze się go rozprowadza, tak jak i poprzednio, nie robi smug, rozświetla, ujednolica, jednak na chwilę, ponieważ moja skóra jest tłusta w strefie T i niestety nie trafiony. ;)
Yves Rocher Hydra Vegetal , 24h Intense Hydrating Gel Cream - kremik baaardzo fajny, super nawilża skórę, po wcześniejszym użyciu peelingu, który zaraz niżej wymienię - efekt cudo! mój mąż siedział, oglądał film i nie mógł przestać głaskać mnie po policzku, miałam tak gładką skórę niczym pupcia niemowlaka hahaha :D KUPIĘ NA PEWNO!!!
Yves Rocher Pure System , Netoyant Desintrustatnt - jak już wspomniałam, żel do mycia twarzy z drobinkami przypominającymi peeling, świetnie złuszcza, pomaga oczyścić z niedoskonałości, oraz innych rzeczy ;p KUPIĘ NA PEWNO!!!
Yves Rocher Naturelle Osmanthus - fajny świeży zapach, spodobał się mojej Mamie, przyjemny, lecz nie dla mnie :)
Yves Rocher The Vert - pięknie pachnący, świeży zapach zielonej herbaty, jednak nie jest zbyt trwały, półtorej godziny to jest max, kurcze ;/ nie mniej jednak polecam, jeśli lubicie takie nuty zapachowe, mi osobiście bardzo się spodobał :)
Yves Rocher Muguet An Fleurs - piękny konwaliowy zapach, mocny ale i pachnie konwaliami, czyli tak jak być powinno :) przyjemny, jeśli ktoś kocha te kwiaty. Miła odskocznia od perfum, które używamy na codzień :)
Yves Rocher Sebo Vegetal - żel-krem przeciw niedoskonałościom - jest dość drogi, fajnie się rozsmarowuje, nie nawilża, ładnie pachnie, skóra po nim jest wygładzona, jednak się nie oczyszcza, tzn nie redukuje niedoskonałości, czyli nie ma efektu Wow.

Reszty jeszcze nie użyłam, jednak firma zapowiada się jak dla mnie bardzo ciekawie, nie miałam nic jeszcze od nich okazji używać oprócz tych próbek :)

To by było na tyle dzisiaj, mam dla Was jeszcze coś co znalazłam na Wizażu , po prostu płakałam ze śmiechu, spójrzcie!

i pioseneczka jako miły akcent :)

buziaki! Tysia