piątek, 23 marca 2018

83. Ziaja - produkty, które pokochałam :) - moja opinia - tysiatestuje

Witajcie! <3

U mnie rozpoczęła się już wiosna, ptaszki ćwierkają, słoneczko świeci, robi się zielono i wszędzie widać pełno kwiatów. Świeże powietrze, które mogę zaczerpnąć każdego ranka gdy idę na przystanek rozdziera moje płuca. Coś wspaniałego! Lżejsza kurtka, słuchawki w uszach, adidaski.. aż chce się żyć :)
Jako, że pierwszy dzień wiosny mamy już za sobą ( a lato za pasem!) chcę przedstawić Wam moje ukochane...






   S. Oliver for Her <3 
Kocham ten zapach! Jest delikatny, ale i zmysłowy,kobiecy. Idealny na wiosnę :)
Do tego ta urocza kokardeczka na butelce i cena okolice 8e...
Miód :)

To o czym będzie dzisiejsza pogadanka, to produkty Ziaji, których używam. Tutaj przedstawiam Wam garstkę, oczywiście jest ich o wiele więcej.. :)


























Na liście moich ulubieńców są :
Masło kakaowe - krem oraz mleczko do ciała
Liście manuka - pasta do głębokiego oczyszczania twarzy oraz tonik zwężający pory
Peeling cukrowy do ciała - świąteczne aromaty - karmelizowany karmel
Mleczko do demakijażu do skóry suchej, mocy make-up.
Mam też oliwkowy krem do twarzy,którego nie ma na zdjęciu ponieważ pisałam Wam o nim wcześniej. :)


Na pierwszy ogień Masełko Kakaowe. Bardzo lubię jego zapach, lubię też wersję kokosową.  Przyznam też, że jeśli za długo stosuję, to aż mi niedobrze od tego zapachu , dlatego używam na zmianę z czerwonym Garnierem haha :D Nawilża skórę, poprawia jej koloryt, co oczywiście jest na plus. :)
Nie powoduje reakcji alergicznych. No świetny, nigdy mnie nie zawiódł. :)


Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy - Liście Manuka 
Jest to jedno z moich odkryć zeszłego roku. Pokochałam tę pastę za ciekawy zapach, świetną konsystencję, bardzo drobniutkie ziarenka w paście sprawiają, że na prawdę dobrze ona działa - tak jak powinna. Sama aplikacja jest super, ponieważ taki masaż z pastą jest bardzo przyjemny. Ale uwaga! nie można przesadzić, ponieważ podrażnimy skórę, tak więc rozważnie ;)
Nie mniej, polecam!

Tonik zwężający pory na dzień i na  noc
Toniku używam wieczorami, po zmyciu makijażu i przed oczyszczaniem pastą. Dobrze doczyszcza resztki make-up'u, ma przyjemny zapach :) Fajnie, że jest w buteleczce z atomizerem, jest to wygodne. Z tego co zauważyłam, to nie mam zwężonych porów, więc obstawiam, że efekt będzie widoczny po dłuższym stosowaniu. Bardzo wydajny i odświeżający. Super!

Peeling cukrowy - świąteczne aromaty - karmelizowany migdał 
Gruboziarnisty peeling cukrowy, przez jego zapach ma ochotę się go zjeść. :) 
Bardzo przyjemny zapach, przywołujący świąteczny czas. Peeling jest gruboziarnisty. Dobrze się rozprowadza i spłukuje. Pozostawia skórę gładszą ale i tłustszą - jakiś tłusty film, którego nie potrafię opisać. Nie przeszkadza mi on jednak, skóra wydaje się natłuszczona. To cukrowe cudeńko dobrze zdziera wszystkie suche skórki. Jak dla mnie 4 z plusem :)

No i ostatnia perełka - mleczko do demakijażu - mleczko micelarne nawilżające (sucha skóra, mocny make-up)
Super zmywa makijaż i nie podrażnia oczu! Radzi sobie nawet z mocnym makijażem. Produkt jest tani i bardzo wydajny.Ma przyjemną, kremową konsystencję i ślicznie pachnie. Nawet po dostaniu się do oka nie piecze, ale lepiej tego nie próbujcie hahaha :D


Ściskam!
xoxo, Tysia

czwartek, 1 marca 2018

82. Walentynki - powód do okazania miłości? - tysiatestuje

Dobry wieczór!

W dzisiejszym poście po raz kolejny chcę Wam opisać swoje zdanie. Tym razem na temat walentynek.
Zacznę od historii tego święta.
Walentynki(ang. Valentine's Day) – coroczne święto zakochanych przypadające 14 lutego. Nazwa pochodzi od św. Walentego, którego wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest również tego dnia.
Zwyczajem w tym dniu jest wysyłanie listów zawierających wyznania miłosne (często pisane wierszem). Na Zachodzie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, czczono św. Walentego jako patrona zakochanych. Dzień 14 lutego stał się więc okazją do obdarowywania się drobnymi upominkami.


Znam ludzi, którzy są nastawieni na nie negatywnie, ale też duża część społeczeństwa odbiera je pozytywnie. Wielkie szaleństwo w kwiaciarniach i większych sklepach, wszędzie roi się od serduszek i ogromu czerwieni, w ten dzień widzi się same przytulone do siebie pary, obłapane do granic możliwości, które okazują sobie uczucia na każdym kroku. Na ulicy stoją osoby, które kiedy widzą samotną kobietę ( kiedy ta zapewne biegnie po zakupy, bo w domu czeka facet i dzieci) wręczają jej kwiatka, tak dla poprawy humoru. W kinie seanse filmów romantycznych - na sali same pary. Restauracje i inne tego typu miejsca - stoliki zapełnione. Ale co dalej? 14 luty minie, czas nieubłaganie pędzi dalej i co? Serduszka z witryn znikają, ludzie zaczynają być wobec siebie obojętni, kwiaty uschną i idą do kosza, ludzie w domu mijają się bez słowa, jedzą wspólny obiad przy włączonym tv, nie zwracając większej uwagi na uczucia.. A szkoda, bo tak być nie powinno..
Uczucia powinny być okazywane każdego dnia, na każdym kroku. I nie chodzi o to, by to były wielkie wyznania. Czasem słyszymy zamiast "Kocham Cię" - zapnij kurtkę, bo jest zimno. Zapnij pas. Jesteś głodna/y?
Dla mnie to również oznaka, że ta druga strona żywi do nas uczucie.
Starajmy się wyznawać miłość każdego dnia. Życie jest krótkie. I może być piękne. :)

Całuję!

poniedziałek, 5 lutego 2018

81. Miętowy olejek w postaci Roll-on Poy Sian Pim Saen - moja opinia- tysiatestuje

Dzień dobry wszystkim po dłuższej przerwie!
Na samym wstępie chciałabym przeprosić zainteresowanych za swoją nieobecność przez prawie dwa miesiące, ale miałam sporo na głowie. Zacznę od tego, że ruszyłam ze swoją karierą na obczyźnie, kursuje pomiędzy klientkami paznokciowymi (amatorsko) , od lutego zaczynam kurs językowy, na który dostałam się dzięki agencji pracy , tak więc w nowy rok weszłam pewnym krokiem i mam nadzieję, że 2018ty przyniesie mi same plusy.
Produkty, które obecnie używam.. no jest ich sporo.
Zakochałam się w Ziaji, kupiłam kilka produktów które bardzo służą mojej skórze, pozbyłam się trądziku i wągrów. Nawet i zdarzają się dni, kiedy moja twarz wymaga tylko naturalnego tłustego kremu...i nic więcej na nią nie kładę! taka magia! :) ale o nich w następnych wpisach :)
Jeśli chodzi o włosy - nadal męczę Botanicals, ponieważ używam tej serii sporadycznie, najczęściej myję głowę tym co zostało - wykorzystuje resztki czarnej rzepy, pokrzywy. Maski lubię zmieniać, tak więc Kallos Aloe już zużyty, aktualnie Caviar na zmianę z czerwoną odżywką Cien i maską z Botanicals. Nauczyłam się też przed myciem na cały dzień nakładać od połowy długości w dół - oliwę z oliwek. Widzę znaczną poprawę kondycji moich włosów, no i muszę przyznać, że sporo im się urosło. Jest połowa ich gęstości, nad czym niesamowicie ubolewam, bo w dalszym ciągu wypadają mi ich duże ilości, ale to spowodowane jest wahaniem hormonów- niedoczynność i policystyczne jajniki + kilka innych dolegliwości i faszerowanie się tabletkami to nie jest dobra sprawa, uwierzcie..
Nie mniej jednak staram się, oj jak ja się staram o to, żeby dobrze wyglądać!
Tydzień temu mój fryzjer położył mi na głowę keratynę - włosy pięknie się świecą i są odżywione, gołym okiem widać poprawę.. choć obiecałam już sobie, że to ostatni raz :)
Zaczęłam też swoją przygodę z odchudzaniem, lecz nie podchodzę do sprawy  tak drastycznie, jak podchodziłam do tej pory - było to 63826372 razy hahaha :D
narazie nie będę się przechwalać, kiedy będą spektakularne efekty, na pewno dam o nich znać :)

W tym poście chciałam podzielić się z Wami pewnym odkryciem.
Z polecenia pewnej osoby miałam okazję wypróbować tajlandzki olejek. Tak, tajlandzki!

Przybliżę Wam ten produkt poniżej :)


Nie mam bladego pojęcia jak to nawet przeczytać ani napisać Wam tę nazwę tutaj, jedyne po czym się kierowałam to napis z tyłu :
PIM-SAEN BALM OIL POY-SIAN BRAND
tyle :D

Szukałam w internecie może podobnych wpisów, wpisywałam nazwę i starałam się coś znaleźć, ale prócz amazon, ebay i aliexpress - nic.
Ten malusieńki miętowy olejek w szklanej buteleczce z kulką typu roll-on jest na prawdę dobrym specyfikiem. Na pewno zastanawiacie się w jaki sposób na mnie działał, że tak wychwalam? Już mówię :)
Ból głowy - odrobina olejku wmasowana w skronie... ból mija :) Katar? odrobina olejku pod nos (byle nie za dużo, bo to mocne tak, że aż łzy lecą:D ) - pyk! i kataru nie ma :D 
Jeśli chcecie wypróbować - na prawdę polecam! Ja zamówiłam na ebayu w niemczech, 4sztuki wraz z przesyłką wyszły mnie 8euro:)
Starczy na prawdę na bardzo długo, także nie jest to absolutnie majątek w porównaniu do efektów :)
Widziałam też więcej produktów z tej firmy, są inhalatory do nosa i wiele innych, ale tego nie używałam:)

jakieś spostrzeżenia? zastrzeżenia? :)
Całuję! Tysia